
2 października 2006 | w prasie | Nasz Dziennik
Rozmowa z Aleksandrą Natalli-Świat na łamach "Naszego Dziennika"
Artur Kowalski: W przyszłym roku będziemy płacić inne podatki?
Aleksandra Natalli-Świat: Mam nadzieję, że tak. Z formalnego punktu widzenia nie ma w tej chwili żadnych przeszkód, aby propozycje zmian w podatkach dochodowych nie zostały uchwalone. Co prawda odwołałam ostatnie posiedzenie Komisji Finansów Publicznych, ponieważ uznałam, że w atmosferze takiej, jaka miała miejsce w ubiegłym tygodniu, nie powinno się rozmawiać o sprawach podatkowych. Posłowie opozycji informowali mnie, że mają zamiar "rozjechać te ustawy", a podatki to zbyt poważna sprawa, by używać jej w rozgrywkach niemających nic wspólnego z tworzeniem sensownego prawa.
A.K.: Czy starczy determinacji we wprowadzaniu zmian w podatkach? Być może trzeba będzie w tej sprawie liczyć na głosy opozycji.
A.N.-Ś.: Jestem przekonana, że powinniśmy zmiany w ustawach podatkowych uchwalić, ponieważ jest tam wiele rozwiązań korzystnych dla podatników. W podatku dochodowym od osób fizycznych przewidziana jest chociażby waloryzacja kwoty wolnej od podatku, kosztów uzyskania przychodu czy progów podatkowych. Są też korzystne dla przedsiębiorców zmiany w podatku dochodowym od osób prawnych, korzystne dla podatników zmiany w ustawie od spadków i darowizn, które dotyczą zwolnienia od opodatkowania spadków dla najbliższej rodziny. Uważam, że powinniśmy te zmiany przyjąć, i to jeszcze tak, by mogły zacząć obowiązywać od przyszłego roku.
A.K.: Czas jednak biegnie. Do końca listopada ustawy podatkowe powinny być opublikowane w Dzienniku Ustaw.
A.N.-Ś.: Z harmonogramu prac sejmowych wynika, że możemy zakończyć prace nad podatkami w terminie i jesteśmy w stanie to zrobić.
A.K.: Kiedy więc Komisja Finansów Publicznych może zacząć głosować nad zgłoszonymi poprawkami do tych projektów ustaw?
A.N.-Ś.: Termin następnego posiedzenia komisji nie został jeszcze ustalony, będę go konsultować z członkami prezydium Komisji. Na pewno jednak nie jest prawdą, że rząd, wstrzymując prace nad podatkami, usiłuje znaleźć sobie dodatkowe źródło dochodów do budżetu. Zmiany proponowane w projektach rządowych zostały już uwzględnione w projekcie budżetu. Nie ma więc żadnych przeszkód, by wprowadzić je w życie.
A.K.: Opozycja też swoje poprawki zgłosiła i wydaje się zdeterminowana w ich forsowaniu...
A.N.-Ś.: To właśnie m.in. z powodu tych propozycji musieliśmy wstrzymać prace nad nowelizacjami ustaw podatkowych, ponieważ jest niebezpieczeństwo, że przegłosowanie niektórych z tych poprawek spowoduje przyjęcie rozwiązań, których praktycznie się nie da wprowadzić.
Kwestie podatkowe i budżetowe to dwie strony tego samego medalu. Wprowadzając np. obniżkę podatków, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie wydatki ograniczymy - czy wydatki na finansowanie projektów unijnych, i w związku z tym nie będziemy mogli wykorzystać środków z Unii Europejskiej, czy ograniczymy wydatki na pomoc socjalną, czy też zmniejszymy środki przeznaczone na waloryzację rent i emerytur. Nie można tak po prostu powiedzieć, jak mówi to Platforma Obywatelska: „My chcemy niższych podatków”. Podstawowe pytanie to: skąd na to wziąć pieniądze.
A.K.: Wśród poprawek znalazły się również złożone przez Prawo i Sprawiedliwość takie, które zmieniają rządowe propozycje, np. te o ulgach na dzieci. Skąd te zmiany?
A.N.-Ś.: W projekcie rządowym jest propozycja ulgi na troje i więcej dzieci w postaci kwoty wolnej od podatku na każde dziecko. Czyli rodzina, która ma troje dzieci, mogłaby odliczyć od podatku około 1,7 tys. zł w skali roku. W toku dyskusji podczas prac w Komisji Finansów Publicznych pojawił się jednak pewien problem. Mianowicie rodziny o niskich dochodach, a takich w kraju mamy niestety wiele, nie mogłyby z takiej ulgi w pełni korzystać. Ponieważ aby skorzystać z możliwości odliczenia 1,7 tys. zł od podatku, trzeba w skali roku osiągnąć dochód rzędu 34 tys. zł. Jeżeli takiego dochodu się nie uzyskuje, to nie ma podatku, od którego można by sobie tę ulgę odliczyć. Doszliśmy więc do wniosku, że może to doprowadzić do sytuacji, w której uboższe rodziny z tego rozwiązania nie skorzystają. Wtedy zaproponowaliśmy kwotę 120 zł, która byłaby możliwa do odliczenia na każde dziecko. Jest to mniejsza suma, ale z drugiej strony dużo większa liczba rodzin będzie mogła z takiej ulgi skorzystać.
Kwestie te możemy oczywiście dyskutować, czy rozwiązać je w ten, czy w inny sposób. Chciałabym jednak podkreślić, że poszukując dobrych rozwiązań, powinniśmy brać pod uwagę realne możliwości ich wprowadzenia, a nie formułować pomysły głównie na użytek mediów.
A.K.: Dla Komisji Finansów Publicznych, jak i całego Sejmu jeszcze większym wyzwaniem niż praca nad podatkami będzie praca nad budżetem państwa. Sądzi Pani, że w ciągu tych czterech miesięcy, które Sejm ma na uchwalenie budżetu, uda się te prace zakończyć?
A.N.-Ś.: Cztery miesiące to normalny ustawowy termin. Oczywiście zawsze sytuacja pewnej destabilizacji czy braku większości powoduje, że prace w Sejmie są utrudnione. Dlatego też nasz klub od początku próbował budować stabilną większość, która pozwalałaby rządzić i wprowadzać realne zmiany.
A.K.: Dziękuję za rozmowę.





