3 lipca 2006 | w prasie | Gazeta Prawna

Projekt zmian w podatkach

Prawo i Sprawiedliwość nie wycofuje się z podatkowych obietnic wyborczych, ale przyznaje, że z ich realizacją trzeba poczekać. Przygotowany projekt zmian w podatkach jest dostosowany do obecnych realiów budżetowych.

Rozmawiamy z Aleksandrą Natalli-Świat, przewodniczącą Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Czy przygotowany przez rząd pakiet zmian w ustawach podatkowych sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjmie bez refleksji, czy też może zostać krytykiem zaproponowanych rozwiązań?

Chciałabym, by uchwalono rozwiązania racjonalne i najbardziej korzystne. Z mojego doświadczenia wynika, że komisja nigdy nie przyjmuje projektów bezkrytycznie. Jestem przekonana, że ten pakiet będzie szczególnie uważnie analizowany. Choć obawiam się, by ze względu na nagłośnienie sprawy kwestie polityczne nie wzięły góry nad merytorycznymi.

Projekt ujawniony przez rząd zasadniczo różni się od obietnic PiS składanych jesienią.

Ten projekt pokazuje dojście do rozwiązań proponowanych w kampanii wyborczej. Musimy zachować pewien realizm, jeżeli chcemy utrzymać przyjęte założenia. Na przykład, że nie zwiększamy deficytu budżetowego. Od jesieni Sejm podejmował uchwały, które znacząco wpłynęły na obraz wydatków państwa. Trzeba zatem przyjąć rozwiązania odpowiadające nowej rzeczywistości. Myślę, że łatwiej byłoby spełnić obietnice niż przyznać, że musimy jeszcze z tym poczekać. My się nie boimy tego powiedzieć. Jeżeli konsekwencją na przykład chwilowego obniżenia podatków byłoby zwiększenie deficytu budżetowego, naruszenie programu konwergencji, narażenie się na sankcje UE i w efekcie wycofanie pieniędzy, które Unia ma nam przekazać, to nikt by na tym nie zyskał. Także ci, którzy w wyniku zmian zatrzymaliby w kieszeni kilka złotych więcej. Zamiast rozwoju wybralibyśmy stagnację. Podczas rozmowy z przedstawicielami Międzynarodowego Funduszu Walutowego wywnioskowałam, że MFW obawia się, że w Polsce będzie prowadzona polityka rozdawnictwa, nieliczenia się z niczym w celu zdobycia poparcia jakiejś grupy społecznej. Zapewniłam, że mamy odwagę powiedzieć, że z niektórymi decyzjami trzeba poczekać. To nie oznacza, że się z nich w ogóle wycofujemy.

Czy nowa ustawa o finansach publicznych w ogóle jest potrzebna? Obecna ustawa obowiązuje zaledwie od 1 stycznia tego roku. Nie za wcześnie, by uznać, że nadaje się do kosza ?

Potrzebna jest większa przejrzystość finansów publicznych. Dziś dużo pieniędzy przecieka, jest poza kontrolą Sejmu, poza budżetem. Nie ma efektywnej kontroli wydatków i sensownego planowania, np. inwestycji. Wprowadzane są programy, projekty, po czym okazuje się, że poziom ich finansowania na następne lata jest bardzo niepewny. Budżet wymaga też konsolidacji. Dziś nie można szybko i konkretnie odpowiedzieć na pytanie, ile pieniędzy wydajemy na drogi czy leczenie. Pieniądze na te cele są w różnych pozycjach.

Opracowany przez MF projekt nie przewiduje zmiany budżetowania na zadaniowe. Jest szansa, że Sejm obecnej kadencji przyjmie odpowiednie zmiany w tym zakresie ?

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów są prowadzone prace na temat wprowadzenia budżetu zadaniowego albo przynajmniej wprowadzenia elementów budżetu zadaniowego. Kieruje nimi minister Teresa Lubińska. Wprowadzenie budżetu zadaniowego to zadanie bardzo czasochłonne i skomplikowane. Polega na zupełnej zmianie zasad konstruowania budżetu. Prace te są zaawansowane, ale nie wiem, jakie będzie ostateczne stanowisko rządu w tej sprawie.

Połowa z czterdziestu posłów komisji ma ekonomiczne wykształcenie, choć nie wszyscy wyższe. Jest kilku prawników. Czy to wystarczy, by prace komisji były merytoryczne ?

Praca w komisji przynajmniej z założenia powinna być bardziej merytoryczna niż polityczna.

A jak jest w praktyce ?

Różnie. Jednak na pewno w komisji jest więcej pracy merytorycznej niż na sali plenarnej. Choćby z racji tego, że nasza praca zazwyczaj nie odbywa się pod okiem kamer. Posiedzenia są jawne, ale nie tak nagłaśniane. To pozwala nam skupić się na sprawach merytorycznych, zmniejsza zapędy niektórych posłów do występów politycznych. Choć takie też się zdarzają. Wiele zależy od tematu posiedzenia. Na przykład podczas posiedzenia połączonych komisji finansów i skarbu, na której były poruszane kwestie bankowej komisji śledczej i odwołania ministra Mecha z Komisji Nadzoru Bankowego, dominowały emocje polityczne. Rozmowy merytorycznej było niewiele. Inaczej jest gdy omawiamy projekty konkretnych ustaw. Zdarza się, że lewica i prawica zajmują jedno stanowisko. Tak było w przypadku rządowego projektu nowelizacji Ordynacji podatkowej, który dotyczył m.in. przywrócenia organom podatkowym prawa do korzystania z dowodów zebranych np. przez prokuraturę w postępowaniu niezakończonym prawomocnym orzeczeniem.

Posłowie opozycji złożyli do laski marszałkowskiej projekty ustaw podatkowych, którym rząd się sprzeciwia. Prędzej czy później trafią one do Komisji Finansów Publicznych. Były przypadki opóźniania przez przewodniczącego prac nad projektami niepopieranymi przez rząd.

Przewodniczący komisji może – do pewnego stopnia, bo jest jeszcze prezydium komisji – wpływać na tempo prac komisji. Staram się jednak unikać rozwiązań siłowych – blokowania prac, niedopuszczania kogoś do głosu itp. Chcę zapewnić możliwość normalnej merytorycznej pracy, ale tego samego oczekuję od koleżanek i kolegów posłów z komisji. Dopóki tak będę pracować, będę miała moralne prawo domagania się od członków komisji, by zajmowali się pracą merytoryczną, a nie debatami politycznymi. Ta komisja ma naprawdę bardzo dużo pracy. Teraz czeka nas sprawozdanie z realizacji budżetu, więc szkoda czasu na takie zabawy. Wszystkim nam powinno zależeć, by przyjmować dobre rozwiązania, a nie osiągać krótkotrwałe sukcesy polityczne. Ludzie będą nas oceniać nie po tym, czy coś zablokowaliśmy, czy wprowadziliśmy tylko po tym, jak to funkcjonuje. Prędzej czy później będziemy musieli wytłumaczyć się, dlaczego odrzuciliśmy dobry projekt, a zagłosowaliśmy za złym. Ja wolałabym się nie tłumaczyć.